piątek, 31 maja 2013

Rozdział 3.

Rozdział zawiera sceny erotyczne, przeznaczone dla osób powyżej 18 roku życia.
Przypominamy, że my tylko tłumaczymy to opowiadanie, więc nie odpowiadamy za jego treść.


Okay, może zgodzenie się na pójście na tą imprezę nie było takim dobrym pomysłem.
Nie.
To był straszny pomysł.
Okay, może nie straszny, ale nie tak dobry, jak na początku myślałam.
Szczerze miałam nadzieję, że w tym czasie Niall i ja będziemy zamknięci w jednej z sypialni, całując się gorączkowo i zdzierając z siebie ubrania, ciężko oddychając, upadając na łóżko i –
Boże, potrzebuję kolejnego piwa.
Zamiast tego, siedziałam w salonie Zayn’a okazjonalnie włączając się do rozmowy, którą Maddie i Jake prowadzili z parą innych znajomych ludzi. Okazało się, że ja i Zayn mamy wspólnych znajomych – kto by pomyślał? Minęła godzina odkąd tu przyszliśmy (godzina, która ciągnęła się jak cały cholerny dzień) i nigdzie nie było widać Niall’a, co sprawiło, że było trochę niezręcznie, ponieważ to on był osobą, która zaprosiła mnie i chociaż Zayn wydawał się być naprawdę szczęśliwy widząc mnie, gdy otworzył drzwi, to zauważyłam zmieszanie w jego wyrazie twarzy - nie miał pojęcia, że przyjdę.
Z drugiej strony, impreza była niesamowita. Muzyka była wspaniała i ludzie, mnóstwo ludzi jeśli mogę dodać, w dobrych nastrojach, tańczących, śmiejących się, rozmawiających i, oczywiście, pijących wszystko w zasięgu wzroku. Gdyby mój umysł nie był zajęty Niall’em, świetnie bym się bawiła. Zayn zatrzymał się, a następnie spytał nas jak się mamy i czy czegoś nie potrzebujemy, a Louis wydawał się podstawiać mi pod nos całkiem nowy plastikowy kubek pełen piwa za każdym razem, gdy mnie zobaczył. Prawdopodobnie to był jego sposób na pocieszenie mnie z powodu nieobecności Niall’a.
Prychnęłam i przejechałam ręką włosy, powoli tracąc nadzieję i robiąc się gderliwa, może nawet zła. Tego wieczoru wyglądałam naprawdę gorąco i załamałabym się, gdyby Niall nie zobaczył mnie w tych shortach.
-Przyniosę sobie jeszcze jednego drinka. – powiedziałam wstając i podniosłam swój kubek.
-Przynieś mi piwo, skarbie, dobrze? – wykrzyczał do mnie Jake, a ja na potwierdzenie uniosłam kciuk i odwróciłam się w stronę kuchni.
Kiedy tam dotarłam, było tłoczno, więc utorowałam sobie drogę w kierunku rogu pomieszczenia, szybko podniosłam jedno piwo dla siebie i drugie dla Jake’a i odwróciłam się z zamiarem opuszczenia tego zatłoczonego ula, ale moja klatka piersiowa zderzyła się z czyjąś sprawiając, że cofnęłam się trochę. Spojrzałam w górę i oczywiście, był tam, pojawił się z nikąd – Niall, patrząc w dół, na mnie z tym swoim głupawym uśmieszkiem, na swojej głupiej, wspaniałej twarzy, którą nie wiedziałam czy chcę uderzyć czy pocałować.
-Jedno z nich jest dla mnie? – spytał bezczelnie, zanim cokolwiek mogłam powiedzieć, wskazując na trzymane przeze mnie kubki, ciągle pełne, pomimo naszego małego zderzenia. Spróbowałam nie wyglądać na aż tak bardzo zirytowaną, jak byłam.
-Cóż, mi również miło Cię widzieć. – powiedziałam, ignorując jego pytanie i przeszłam obok niego. Podążał za mną aż do wyjścia z kuchni, zabrał jedno piwo z mojej ręki i przyciągnął mnie do swojego ciała, skanując mnie wzrokiem
-Świetnie dziś wyglądasz, skarbie. – powiedział, od niechcenia pociągając łyka.
-A ty wyglądasz na spóźnionego. – warknęłam, nie będąc w stanie się powstrzymać – a to piwo nie było dla Ciebie. – spojrzałam na niego, a moja szczęka zacisnęła się, kiedy on dalej kpiąco się uśmiechał, rozbawiony.
-Aw, czekałaś na mnie? – zagruchał, przysuwając się jeszcze bliżej, puszczając mój nadgarstek i przesuwał ręką w górę i w dół mojego obnażonego ramienia. Odtrąciłam jego rękę i starałam się walczyć z gęsią skórką.
-Jezu Chryste. – jęknęłam, nie mając lepszej odpowiedzi, wyrwałam mu kubek z ręki, odwróciłam się na obcasie i podążyłam w kierunku sofy.
-Boże, nienawidzę go. – powiedziałam, kiedy opadłam na wolne miejsce obok Maddie i podałam Jake’owi jego piwo, zanim wypiłam swoje. Odwróciła się do mnie i powiedziała:
-Oh, więc wreszcie się pojawił? – przeszukiwała przez chwilę pokój wzrokiem, zanim triumfalny uśmiech pojawił się na jej twarzy.
-Obserwuje Cię. – powiedziała.
-No i dobrze, bo to wszystko, co może dzisiaj zrobić.
-Czekaj, co takiego zrobił? – zapytała, ze zdezorientowanym wyrazem twarzy.
-Masz na myśli coś oprócz bycia spóźnionym godzinę? – zakpiłam – zachowywał się jak kretyn, zabrał piwo Jake’a, flirtował bezczelnie i zachowywał się beztrosko i zarozumiale i ughh – uskarżałam się wściekła.
-Ale przecież ty kochasz jego zarozumiałość. – stwierdziła i sprawiła, że spojrzałam na nią przez chwilę, zanim westchnęła
-Taak.. - zerknęłam na niego, zauważając, że obserwuje każdy mój ruch, bez względu na to, że rozmawiał właśnie z jakąś nieznajomą dziewczyną. Uśmiechnął się i uniósł rękę, w której trzymał nowe piwo, poruszył bezgłośnie ustami wypowiadając ''na zdrowie'' zanim zwrócił swoją niepodzielną uwagę z powrotem na dziewczynę przechylając się do ściany, kiedy mówił.
Ugh. Głupi Niall. Głupia dziewczyna. Głupia ja.
-Chodź, zatańczymy. - powiedziałam wstając i wyciągnęłam rękę do Maddie. Maddie jak to ona, natychmiast zerwała się z kanapy i skierowałyśmy się do środka pokoju, gdzie większość ludzi tańczyła. Zaczęła kręcić mnie we wszystkie strony sprawiając, że się śmiałam. Robiłyśmy sporo dziwnych ruchów, wpadając na ludzi i chichocząc. 
-Jake, Jake! Chodź do nas! - krzyknęła Maddie i przyciągnęła jego uwagę, machając do niego, aby się do nas przyłączył. Gwałtownie potrząsnął głową, ale zrobiłam minę smutnego szczeniaczka, przez co dosłownie mogłam usłyszeć jak jęknął, poddając się.
-No chodź, Jake, nie psuj zabawy ! - dodała Maddie i wreszcie Jake wstał, wypił resztę swojego piwa i dołączył do nas, obie otoczyłyśmy go, kołycząc i kręcąc biodrami, a on udawał, że jest zaszczycony.
-Dziewczyny, dziewczyny, starczy mnie dla Was obu ! - powiedział i wybuchnęliśmy śmiechem. - jedna na raz! - złapał mnie za rękę i przyciągnął bliżej, kiedy zaczęliśmy tańczyć swoją (i bardzo złą, jeśli mogę dodać) wersję salsy z kibicującą Maddie tuż obok.
-Oooh, ktoś ogląda wasze małe show. - powiedziała, a ja nawet nie pofatygowałam się, żeby spojrzeć, bo już wiedziałam, że to Niall, zamiast tego, przyciągnęłam Jake'a jeszcze bliżej do mnie, bo pewien pomysł wykiełkował w mojej głowie,
-Przepraszam, to może być trochę niestosowne - ostrzegłam obracając się i tak delikatnie jak się tylko dało pocierałam pupą o jego krocze, kołysząc się do muzyki i przygryzając wargę.
-Dobra, poszedł. - zapiszczał Jake po minucie, puszczając mnie i robiąc krok do tyłu. - To pierwszy i ostatni raz, kiedy wykorzystałaś mnie do wywołania u kogoś zazdrości, okay? - powiedział, ciężko oddychając.
-Przepraszam, cholera, przepraszam. Jesteś na mnie zły? - spytałam, nagle zawstydzona tą sytuacją. Westchnął.
-Oczywiście, że nie, po prostu trochę za bardzo się wczułaś. - zachichotał sam do siebie. - Idę zmarnować się jeszcze bardziej niż już jestem. Chcesz coś? - zapytał wskazując w kierunku kuchni.
-Oh, nie, dzięki. Zostanę tu i potańczę z - odwróciłam się, żeby wskazać na Maddie, ale nie było jej tam, gdzie ostatnio ją widzieliśmy. Rozejrzeliśmy się dookoła i
-Czy to... Czy to nie jest perkusista? - spytał Jake odnosząc się do chłopaka, który dzielił swoje usta z Maddie.
-Yup. - pyknęłam ustami na 'p' - Dobra, trochę niezręcznie. Będę na sofie. Idź się zmarnować. - powiedziałam, popychając go w kierunku kuchni.
-Przy okazji, wyglądał jakby chciał mnie zabić. - powiedział Jake i zaśmiał się lekko.
-Oh?
-Yup. - potwierdził, pykając ustam na 'p' zanim odwrócił się i odszedł, zostawiając mnie uśmiechającą się. Odeszłam do kanapy, wtopiłam się w nią i westchnęłam. Byłam lekko podpita, sama i lekko zirytowana jednym szczególnym chłopakiem w blond włosach. Nienawidziłam tego, że sprawił, że na niego czekałam, nienawidziłam pokazywania, że naprawdę na niego czekałam, nienawidziłam tego, że tak łatwo dawałam mu dostać się do mnie i zobaczyć jak zirytowana byłam, ale najbardziej ze wszystkiego nienawidziłam tego, jak bezczelnie się uśmiechał. Głupi zarozumiały chłopak, sprawiający, że moje serce drży.
-Skończyłaś już mały pokaz tańca?
Do cholery, Niall, zostaw mnie samą, żebym mogła myśleć o tobie w spokoju. Odwróciłam się do niego z sarkastycznym uśmiechem przyklejonym do twarzy i obserwowałam jak siada koło mnie.
-Podobało Ci się? - zapytałam przesłodzonym głosem.
-Nie bardzo. - powiedział, a w jego tonie wyczułam nutkę wściekłości.
-W takim razie, źle dla Ciebie. - powiedziałam wstając, ale on owinął rękę wokół mojego nadgarstka i przyciągnął mnie z powrotem w dół.
-Gdzie się wybierasz? - zapytał ochryple, kładąc rękę na moim udzie.
-Z daleka od Ciebie. - powiedziałam, ale nie powtórzyłam próby oddalenia się. Jego ciepły dotyk na mojej skórze był przyjemny i przypominał mi o poprzednim razie. Czuliśmy swoje oddechy, iskry latały między nami, a pożądanie, wściekłość i upór wymieszały się razem. Mój oddech robił się głębszy i nierówny, próbowałam powstrzymać się od zerkania na jego wargi, kiedy on wysunął język, żeby je zwilżyć. Pochylił się, zrywając nasz kontakt wzrokowy i wyszeptał mi do ucha:
-Jesteś tego pewna? - zanim przycisnął usta do mojej szyi, ociągając się przez kilka sekund, a jego oddech łaskotał moją skórę. Delikatnie ugryzł skórę, a ja otworzyłam usta z przyjemności.
-Chodź, wynagrodzę Ci to czekanie. - powiedział uśmiechając się.
-Lepiej dla Ciebie, jeśli to zrobisz. - warknęłam zanim wstałam i pociągnęłam go za sobą, popychając wzdłuż korytarza, aż do schodów, gdzie poprowadził mnie do sypialni Zayn'a. Stałam tam, patrząc jak Niall zamyka drzwi i podchodzi do mnie z tyłu, gładząc rękami moją szyję, odgarniając moje włosy i sprawiając, że przeszły mnie dreszcze. Zostawiał na mojej skórze lekko wilgotne pocałunki otwartymi ustami, całą drogę od moich nagich ramion, przez szyję, aż odwrócił mnie przodem do siebie i w końcu przycisnął swoje wargi do moich, trzymając rękami moją głowę i przechylając ją lekko, żeby mieć lepszy dostęp do moich ust. Ciągle mnie całując, ale nie marnując czasu, złapał mnie z tyłu za uda i pociągnął w górę, zanosząc mnie aż do biurka Zayn'a gdzie posadził mnie i ściągnął moją koszulkę jednym szybkim ruchem, stojąc pomiędzy moimi nogami. Odsłoniłam jego ramiona i zaatakowałam szyję, czując przyspieszający puls pod wargami, a mój język rzucił się do posmakowania jego ciepłej, wonnej skóry, sprawiając, że jęknął.
-Boże, frustrujesz mnie tak bardzo. - westchnęłam, odchylając się, żeby mógł pozbyć się swojego t-shirta, odsłaniając swój szczupły tors, sprawiając, że pragnęłam przejechać paznokciami po jego skórze, co zrobiłam.
-To dobrze.  - powiedział - Wściekły seks jest najlepszy. - pocałował mnie ponownie, wkradając się palcami za moje plecy i odpiął mój stanik, zepchnął ramiączka z moich ramion, zanim odrzucił go na drugi koniec pokoju. Odsunął się, żeby podziwiać widok, a jego klatka piersiowa unosiła się i opadała, podczas gdy jego oczy stawały się zamglone.
-Chodź tu. - powiedziałam, pożądająca i niecierpliwa, przyciągając go za pasek od spodni, nasze nagie klatki piersiowe się zderzyły, gorąca skóra przy gorącej skórze. Pchnął mnie do tyłu, zanim moje plecy były płasko położone na drewnianej powierzchni, pochylał się nade mną, przeciągał ustami w dół mojej szyi i dalej, zanim dotarł do lewego sutka, ssał go ustami i okrążał językiem, a palcami bawił się guzikiem od moich szortów. Wygięłam plecy i wplotłam palce w jego włosy lekko je ciągnąc, aby pokazać mu jak dobrze mi było. Odsunął się i podniósł moje biodra, zciągając moje szorty w dół moich nóg, zostawiając mnie tylko w bieliźnie.
Swoimi ugryzieniami znaczył ścieżkę w górę mojej nogi, sprawiając, że zachichotałam i wiłam się pod jego dotykiem, jego oddech uderzył w moje ubrane centrum, zanim przejechał swoim językiem po mojej łechtaczce: raz, drugi; długie jęknięcie wydostało się z moich ust.
-Ciii, skarbie - szepnął. Kciukiem zastąpił język, gdy kreślił małe kółka wokół mojej łechtaczki. Użył swojej wolnej ręki do zdjęcia jeansów, zanim pozbył się ostatniego kawałka tkaniny z mojego ciała. Jego wyraz twarzy, gdy skanował mnie wzrokiem od góry do dołu wystarczył mi i sprawił, że poczułam się gorąca i dręczona.
Usiadłam, ściągnęłam mu jeansy z nóg, muskając dłonią dość dużą wypukłość w bokserkach, obserwując jak wypuszcza drżący oddech, zanim też je ściągnęłam. Owinęłam ręką całą jego długość i delikatnie ścisnęłam.Polizałam palce, pokrywając je śliną zanim rozprzestrzeniłam ją po całym jego penisie, co ułatwiło mi poruszanie dłonią w górę i w dół. Jego twarz wykrzywiła się pięknie, policzki zaróżowiły, a oddech stał się płytki.
-Kurwa - warknął, chwytając mój nadgarstek każąc mi go puścić, zanim zaczął gwałtownie kreślić kręgi na mojej łechtaczce, sprawiając, że pisnęłam i wygięłam plecy w łuk, chowając głowę w jego klatce.Zanurzył swoje place w moim już mokrym centrum, pchnął kilka razy, a ja rozpłynęłam się pod jego dotykiem.
-Cholera, Niall, na litość boską przestań mnie drażnić - prawie zawyłam, chwytając go za biceps. -Przestań - błagałam.
Uśmiechnął się, zanim zabrał swoją rękę, całując mnie nieprzytomnie i przyciągając do siebie, więc usiadłam na gołej krawędzi. Poprawił się, zanim wepchnął go całego we mnie, sprawiając, że brakło mi tchu.
Oboje przeklinaliśmy pod nosem. Mocniej chwycił moje biodra, zapewne zostawiając siniaki, ja zrobiłam podobnie, wbijając mu paznokcie w łopatki.
Zaczął się powoli poruszać, pozwoliłam mu się dostosować do mojej szczelności, gdy ja przyzwyczajałam się do jego wielkości, zanim zaczął budować swoje tempo, kołysząc biodrami do przodu, aż nie stykaliśmy się kośćmi miednicy przy każdym ruchu. Zablokowałam kostki za jego plecami, przygryzając wargę, próbując powstrzymać wydostające się z moich ust jęknięcia.
Pracował gorączkowo, odchylając moje biodra, uderzając w miejsce, które sprawiło, że moje myśli zostały zamglone. Co chwilę nasze usta blokowały się niechlujnie, języki walczyły w czasie pocałunków, słyszałam nasze zmieszane jęki. Boże, co on umie zrobić biodrami. Nie pominął nawet jednego uderzenia, zapierając mi tym dech w piersiach. Poczułam znajome uczucie w dole brzucha, głębiej wbiłam paznokcie w jego skórę, na co on skomlał z bólu.
-Niall, cholera, kurwa, kurwa, kurwa- wołałam, zaciskając się wokół niego - Jezus, jesteś w tym taki dobry... kurwa, jestem blisko.
Poczułam jego oddech na swojej szyi, mocniej i głębiej pchnął biodrami, doprowadzając mnie na skraj wytrzymałości, sprawiając, że wydałam najdłuższe i najgłośniejsze jęknięcie, jakie kiedykolwiek wydałam podczas orgazmu; moje ciało przesunęło się przed Niall'a, kiedy trzymał mnie w miejscu, czekając na swój własny. Cały czas próbując złapać oddech, wyciągnęłam rękę w dół, ściskając tyłek, a później jądra, zbliżając go do orgazmu.
-No dalej kochanie- zachęcałam, szepcząc mu do ucha i całując szyję. Z lekko szorstkim śmiechem odrzucił głowę do tyłu, słyszałam każde przekleństwo, które opuściło jego usta, gdy doszedł.
Odetchnęłam, jego ciało ciężkie ze zmęczenia oparło się o mnie. Moje usta odnalazły jego, całowaliśmy się wolno, oboje bardzo zadowoleni.
- Kurwa, to było dobre. - powiedział, gdy zbliżył swoje czoło do mojego.
- Żartujesz? To było niesamowite.- stwierdziłam, sprawiając, że zachichotał, zanim się odsunął, założył bokserki i spodnie, pochylił i podał mi moją bieliznę z diabelskim uśmieszkiem.
Pewna myśl przeszyła mój umysł, zarumieniłam się zawstydzona.
- Hej, Niall? - zaczepiłam go, sprawiając, że odwrócił się do mnie, gdy zakładał koszulkę.
- Tak, skarbie? - powiedział, a ja przełknęłam ślinę, zanim kontynuowałam:
- Może moglibyśmy zrobić to jeszcze kiedyś.
Wyszczerzył zęby w uśmiechu, podszedł do mnie i uszczypnął mnie w nos.
- Zrobimy, obiecuję ci to. - powiedział.
- Świetnie, więc może dałbyś mi swój numer? - spytałam z nadzieją w oczach.
- Oh...- zmienił mu się wyraz twarzy - Więc, dlaczego ty nie dałabyś mi swojego numeru i ja zadzwonię?
Wiedziałam co to znaczy. Myślał, że byłabym zbyt lgnąca, więc chciał być pewny, że on będzie ustalać granice.Westchnęłam, zbyt zrelaksowana, być czuć się źle.
- Okay, daj mi swój telefon - powiedziałam, a on wręczył mi go, więc wpisałam swój numer i oddałam telefon z głupawym uśmieszkiem.
-Miło cię poznać, " Najlepsza kochanko, jaką kiedykolwiek miałem" - stwierdził, śmiejąc się, zanim mnie pocałował. - Muszę już iść, a ty się pospiesz. - powiedział. - Zobaczymy się jeszcze, prawda?
-Tak.
-Cudownie. Pa skarbie. - powiedział, kierując się do drzwi.
-Hej - zaczepiłam, zmuszając go, żeby się odwrócił. - Ummm... Jak się nazywasz? - spytałam, zdając sobie sprawę, że wiem o nim prawie tyle, co nic, oprócz jego imienia i smaku.
Wyszczerzył zęby w uśmiechu, zanim odpowiedział - Horan. Niall Horan. - mrugnął do mnie i zniknął za drzwiami.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze raz przepraszamy za opóźnienia. Mamy nadzieję, że dalej wszystko pójdzie sprawnie :) Dziękujemy za cierpliwość i liczymy, że rozdział się spodobał :D


11 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaaaaa cudowny ! czekam na więcej @Bianka_x3

    OdpowiedzUsuń
  2. @hug_bitchez31 maja 2013 15:21

    Ojej! Masakra jakaś! (w dobrym sensie!)
    Kocham to tłumaczenie! Czytałam trochę po angielsku bo się doczekać nie mogłam, ale polski lepszy!
    Dodawać szybko!
    Jesteście mega<3
    xD @hug_bitchez

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ! Bardzo mi się podobało ! Obyście więcej nie miały komplikacji :D nie moge się doczekać nexta ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto było tyle czekać haha Rozdział rewelacyjny. Czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa świetny rozdział i świetne tłumaczenie ♥ czekam na następny :D @niallerkowa_

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny! Tłumaczenie wprost genialne,dziękujemy! Ściskam. xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiecie co? Tak mnie zaciekawiłyście tym opowiadaniem, że nie mogłam sie doczekać i zaczełam czytać angielska wersję! I jestem juz na 7 rozdziale :D Ale spokojnie z wielka chcecią o polsku jeszcze raz przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie tłumaczycie! Czekam na następny :) @Camille69Horan

    OdpowiedzUsuń
  9. matko genialny rozdział *.* świetnie tłumaczycie, warto było trochę poczekać ;>> dodawajcie szybko następny bo już się nie mogę doczekać ^^ @KeepCocatooFace

    OdpowiedzUsuń
  10. Woooow ! *.* jedyne co mogę z siebie wydusić ! :o *.* :D

    OdpowiedzUsuń