piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 4.

Nie  zadzwonił.
Nie byłam zaskoczona pierwszego dnia, ani kolejnego lub jeszcze następnego. Szczerze mówiąc, nie byłam zdziwiona, kiedy minął cały pierwszy tydzień, a mój telefon nie zadzwonił. Wiedziałam, że on był typem faceta, który się nie angażował, wolny duch, zbyt młody by się ustatkować. Rzucając mu przelotne spojrzenie, udało mi się dojrzeć spłoszenie w jego oczach, kiedy spytałam go o numer telefonu i ja poważnie uważałam, że jeśli to był błąd lub nie, to powinnam na luzie uciec tak, jak to  miałam w zwyczaju, niczym rodzaj związku, o jakim nigdy, bym nie pomyślała. W tym tygodniu spędziłam dużo czasu, na myślaniu o każdej pojedynczej rzeczy, która wykonywałam, kiedy on był w pobliżu...analizowanie i ponowne analizowanie, przyprawiały mnie tylko o ból głowy.  Nie mogłam nic zrobić, z wyjątkiem czekania na telefon od niego i nieważne jak bardzo tego nienawidziłam, musiałam zaakceptować ten fakt. Miał mój numer, wybór należał do niego.
I wyglądało na to, że wybrał.
- Minęły już dwa tygodnie [T.I] . - powiedziała Maddie - Przykro mi, ale musisz przestać o nim myśleć. Zawracasz sobie tylko głowę.
Zastrzeliłam ją wzrokiem.
- Maddie, przestań dramatyzować. Jestem blisko zawracania sobie nim głowy, ale to nie jest tak, że potrafię przestać o nim myśleć, to jest trochę bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje. - powiedziałam jej, zirytowana - Możemy o nim nie rozmawiać, proszę?

Po raz pierwszy byłyśmy w tej kawiarni obok naszej uczelni. Czekałyśmy na nasze drinki.  Wszystko było w porządku, słońce świeciło, ptaki śpiewały, a my nie rozmawiałyśmy o Niall'u przez prawie trzy dni (i to było naprawdę wielką sprawą), dopóki nie zatrzymałam się na chwilę, mój umysł pracował na własną rękę, zastanawiając się, czy Niall w ogóle tutaj przychodzi; Maddie złapała moje spojrzenie, a jej pierwszym przypuszczeniem było to, że myślę o nim...miała rację.
- Dobrze, to byłby pierwszy raz. -  wymamrotała pod nosem. Chciałam coś jej powiedzieć, aby znów ją rozgorączkować, ale nie potrafiłam jej dokuczać. Dodam, iż miała rację.
- Maddie, proszę. Proszę? - westchnęłam, zamykając oczy na sekundę. Barman wreszcie wręczył nam nasze drinki, a Maddie wertowała portfel, aby zapłacić, więc miałam trochę czasu, aby przygotować się na to co miało przyjść. Odwróciła się do mnie i wzięła oddech.
Zaczynamy!
- Okay, nie chciałam tego robić, ale wydaje się, że potrzebujesz trochę brutalnej miłości i nawet jeśli masz zamiar mnie po tym znienawidzić, ja i tak to powiem. - zaczęła, kiedy rozglądałyśmy się za miejscem, które mogłybyśmy zająć i kontynuowała tak szybko, jak szybko zajęłyśmy siedzenie blisko okna.
-Teraz ja mówię, a ty słuchasz. Zgoda? - powiedziała, a ja skinęłam głową.
-Okay. Więc, widzisz tego chłopaka przez chwilę w bibliotece, spoko, sądzisz, że jest fajny. Uśmiecha się do ciebie, ty odwzajemniasz uśmiech, dzielicie uroczą chwilę i wtedy on znika. Dobra, świetnie. Żadnego problemu. Pewnie myślałaś o nim tylko kilka razy, i to tylko bonus, kiedy spotykasz go w barze jakiś czas później. Jest chemia, cieszycie się sobą, bo o to chodzi we flircie, o ten pieprzony, świetnie spędzony czas. Ale to o tobie rozmawiamy, a to oznacza, że jesteś zobowiązana być zawstydzona i nadmiernie przywiązana w tym samym momencie i oto, tak się staje. Nie mówię, że w tej historii on był małym, niewinnym chłopcem, chodzi mi o to, co stało się w bibliotece? To najlepszy rodzaj perswazji o jakim słyszałam. Ale on nigdy nic Ci nie obiecał. A zachowywałaś się, jakby to zrobił, kiedy pojawił się na imprezie godzinę po tobie, byłaś wściekła i dziecinna. Wykorzystałaś Jake'a żeby wzbudzić w nim zazdrość. Nie byłoby to problemem, jeśli nie byłabyś taka wkurzona, jak byłaś, mogłoby to być nawet zabawne. I wtedy, przespałaś się z nim. Co prowadzi nas do najlepszej części - sprawiłaś, to oczywiste, że oczekujesz czegoś więcej, kiedy poprosiłaś o jego numer, a on uczynił to oczywistym wcześniej kilka razy, że chodzi mu tylko o seks. I uwierz mi, jest jednym z lepszych. Grzecznie zaoferował, że weźmie twój numer i jak obie dobrze wiemy, nie pochwalił się tobą przed swoimi przyjaciółmi. Więc proszę Cię, pomyśl o tym z tej perspektywy. Jeśli nie potrafisz się NIE przywiązywać, odpuść. Jeśli umiesz, flirtuj z nim tak wiele razy jak chcesz, jestem pewna, że nie będzie miał nic przeciwko. - w ten sposób zakończył się jej ogromny monolog. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Gdzieś w głębi duszy, wiedziałam o tym. Wiedziałam o wszystkim, co powiedziała, nie chciałam tylko tego przyznać.
-Przepraszam kochanie, nie chciałam, żeby to zabrzmiało szorstko. Prawdopodobnie wiesz to wszystko, ale musiałam Ci to powiedzieć, bo Cię kocham i nie chcę, żebyś została zraniona. - powiedziała Maddie sięgając nad stołem i ujmując moje dłonie w swoje. Spojrzałam ponad naszymi złączonymi dłońmi i uśmiechnęłam się do niej.
-Wiem. - westchnęłam. - Dziękuję Ci za to. Wiem, że zachowuję się okropnie i przepraszam, że ty i Jake musicie mnie tolerować. I wiem, że to brzmi cholernie banalnie, ale on steruje moimi emocjami i nawet o tym nie wie, nigdy nie myślałam o nikim tak dużo, po prostu mnie do siebie przyciąga, nie wiem. - prychnęłam, przejeżdżając włosy ręką. Spojrzałam na Maddie i zauważyłam wyraz jej twarzy.
-Wiem, sama nic z tego nie rozumiem. - zaśmiałam się.
-Ty głupia mała wiewióreczko. - powiedziała szczypiąc mnie w policzek i uśmiechając się. Spojrzała na zegarek i wytrzeszczyła oczy. - Cholera. - wymamrotała. - [T.I.] muszę iść, mam spotkanie z nauczycielem od biologi za jakieś 5 minut, kompletnie o tym zapomniałam!
- W porządku, idź...ja zostanę tu jeszcze na trochę. Na co czekasz?! Idź, idź, idź! - popsieszyłam ją, śmiejąc się, kiedy zerwała się i szybko zebrała swoje rzeczy, zanim wybiegła z kawiarni. Przeszła obok okna, którego siedziałam i wysłała mi całusa, a następnie rzuciła bezgłośne "przepraszam" i zniknęła. Myślałam o wszystkim, co Maddie mi powiedziała po raz kolejny i wiedziałam, że miała rację. Musiało przestać mi zależeć. Niall był dobrym człowiekiem, nigdy nie znieważył mnie, sprawiał, że czułam się świetnie i godził się z całym tym gównem, które mu dałam, chociaż wcale nie musiał. Od początku pokazywał, że nie chce niczego więcej niż seksu i nie wiem, czemu kiedykolwiek myślałam inaczej.
Okay, więc pierwszą rzeczą, którą muszę zrobić, jest dowiedzenie się, co zrobić, aby przestało mi zależeć. Siedziałam tam kilka minut więcej, psychicznie przygotowując się do wstania i pójścia z powrotem do mojego domu oraz pracy, którą musiałam wykonać do szkoły. Wreszcia wstałam, zabierając moją nietkniętą gorącą czekoladę i kierując się do drzwi. Kiedy wyszłam z kawiarni, zagubiona w moich myślach tak, że nie zauważyłam dziewczyny, która pojawiła się zza rogu i próbowała wejść, a moje ramię zderzyło się z jej ciężarem, więc obie straciłyśmy równowagę na sekundę, a czekolada prawie wyślizgnęła mi się z ręki. Odwróciłam się w jej stronę.
- O Boże, przepraszam! Wszystko w porządku? - zapytałam jej, a ona uśmiechnęła się uprzejmie.
- Nie, to była moja wina. Nie patrzyłam gdzie idę. Tak mam się dobrze i mam nadzieję, że Ty również. - powiedziała, a na jej ładnej twarzy pojawiła się troska. Przytaknęłam.
- Dobrze - powiedzała, sięgając ręką za klamkę, aby otworzyć drzwi.
- Jeszcze raz przepraszam. Niall, idziesz?

Co do cholery?!

Czułam się jak w zwolnionym tempie. Odwróciłam się, zauważając wreszcie postać stojącą nie tak daleko ode mnie, jego przeszywające niebieskie oczy były winne tego, że nie powstrzymały mojego wzroku. Mój oddech uwiązł w gardle, zaś kończyny zdrętwiały, a w rezultacie papierowy kubek wyślizgnął się z moich palcy, uderzając o chodnik, a czekolada wylała się na całej powierzchni, uderzając w dużej mierze białe trampki Niall'a i moje czerwone też. Teraz pamiętałam o tym, co obiecałam sobie kilka minut temu, beztroska i tak dalej, ale z zazdrości, która pojawiła się wewnątrz, nie mogłam się powstrzymać. Kawałki układanki wydawały się być stworzone dla siebie idealnie, czułam się, jakbym wszystko nagle zrozumiała. Oczywiście, byłam tylko kolejnym podbojem, raczej zbyt łatwym, bo nawet nnie musiał mi drinka przynosić, w przeciwieństwie do tej ładnej małej osóbki, która stała obok mnie, niewiarygodnie zmieszana sposobem, w jaki się zachowywałam. Złość zalała mnie, to wszystko działo się w ciągu sekund.

Niall spojrzał w dół na swoje adidaasy, otworzył usta w szoku, zanim znów na mnie spojrzał:
- Co do diabła, [T.I]?
Nie mogłam się pohamować, naprawdę nie mogłam.
-Oh, pamiętasz moje imię, jak miło z twojej strony - warknęłam- Czuję się wyróżniona.
Rzucił mi ostre spojrzenie, zanim zerknął w kierunku swojej towarzyszki.
-Sarah, wejdź, wrócę za chwilę - powiedział, a gdy na mnie spojrzał, widziałam w jego oczach złość.
-Ale... - próbowała.
-Sarah, proszę! - krzyknął, przerywając jej w połowie zdania.
Wydawało mi się, jakby była mu posłuszna, ale nie mogłam być pewna, ponieważ zdecydowałam, że mam już dość jego i całej tej dramy, która go otoczyła, więc zaczęłam odchodzić od tej sceny. Moje serce biło głośno, a ręce zacisnęły się w pięści, kiedy szłam ulicą, nie skupiając wzroku na niczym konkretnym.
-Co jest z tobą nie tak? Czemu się tak zachowujesz? - powiedział, miał smutne spojrzenie i zmęczony głos.
Jakoś poradziłam sobie, żeby nie brzmieć jak wariatka, mieć pewny i czysty głos.
- Wszystko ze mną w porządku. Możesz mnie puścić? - spytałam, patrząc w dół na jego palce, które wbiły się w moją skórę.
-Nie, dopóki nie powiesz mi, czemu się tak zachowujesz!
-Jak, Niall? - sprowokowałam, zbliżając swoją twarz do jego.
-Robisz sceny, wylewasz na mnie kawę...
-To była gorąca czekolada!
-Czy wyglądam, jakbym się przejmował, czy była to gorąca czekolada czy nie? - spytał, zniżając głos, tracąc cierpliwość.
Poddałam się.
-Nie wylałam jej na ciebie celowo, nie jestem aż tak dramatyczna - zaczęłam, a on poluzował swój uścisk, na co ja zrobiłam krok w tył, zanim kontynuowałam: - Byłam zaskoczona, widząc cię tam, wtedy się wkurzyłam, bo byłeś z tą dziewczyną, wychodzisz na drinka, całkowicie beztroski i wesoły i tak, nadal jestem na ciebie wściekła, że nie zadzwoniłeś, ale nie jestem szalona i przeżyję, i przeboleję... - ucięłam, kiedy jego usta zderzyły się z moimi. Złapał moją twarz w dłonie,chcąc utrzymać mnie blisko. Oddałam pocałunek w ciągu kilku sekund, chwyciłam jego górną wargę miedzy moje, ssąc i ciesząc się znajomym smakiem, zaciskając dłonie na jego łokciach. Odsunął się na milimetr, biorąc głęboki oddech.
- Nie chcę, żebyś to przebolała - wymamrotał, zanim znów zaczął mnie całować.
Ale po tym zesztywniałam, mroziło mnie w miejscu, zanim go odepchnęłam.Wyglądał na zaskoczonego; myślałam, że poddam się pod jego dotykiem, zdesperowana dla niego.
-To nie jest tak, że kończysz kłótnię - powiedziałam - Przepraszam, ale musisz zrobić znacznie więcej niż pocałunek, żeby to rozwiązać.Wracaj do swojej dziewczyny. - skończyłam.
-[T.I]....
-I nie idź za mną, Niall, proszę, zrobiliśmy wystarczającą scenę.
I tak wyjaśniłam mu wszystko i odeszłam, nie odwracając się za siebie, a on nie poszedł za mną.

------------------------------------------
Przepraszamy, za to, że musieliście tak długo czekać na rozdział, ale to z powodu szkoły...wiecie koniec roku. -.-'
Dziękujemy wszystkim za wspaniałe komentarze. Jesteście absolutnie niesamowici.

Mamy przyjemność Was zaprosić do obserwowania bohaterów tego fanfiction na twitterze.
@Niall_Mystery
@Hannah_Mystery

FOLLOWUJCIE, TWEETUJCIE DO NICH...SĄ NAPRAWDĘ ŚWIETNI I SZALENI.
TO NIE MY ZAŁOŻYŁYŚMY KONTA. ZOSTAŁY ONE ZAŁOŻONE PRZEZ CZYTELNIKÓW.
Pozdrawiamy x

6 komentarzy:

  1. Ten rozdział jest niesamowity. Nigdy był nie pomyślała, że on ja pocałuje WOW Ale, że Sarah tego nie widziała? Czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne tłumaczenie *_* nie mogę się doczekać kolejnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. świeetny ♥ kiedy następny ? +dzięki że tłumaczycie :* i coś czuję że Sarah to nie jego dziewczyna....chyba...ale to tylko moje przemyślenia :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, chciałabym cię poinformować, że zmieniłam nazwe z @DirectionPaja21 na @5IdiotsInHead. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział super ! Ciekawe co zrobi Niall dalej ... *.*

    OdpowiedzUsuń